Dobra dieta pomaga w walce z rakiem

Prawidłowa dieta to konieczny element w leczeniu raka. Nie ma jednak uniwersalnego jadłospisu „na raka”, trzeba go dostosować do pacjenta. Tym zajmuje się dietetyka onkologiczna.

Rozmowa z Joanną Grupińską,
dietetykiem*
Joanna Bosakowska: Prowadzi pani badania wśród pacjentek z nowotworem piersi.
Joanna Grupińska: Zajmuję się kobietami, które są poddawane chemioterapii. Przeprowadzam wywiady żywieniowe, sprawdzam stan odżywienia za pomocą parametrów, które możemy oznaczyć we krwi. Chciałabym udowodnić, że takie badania są potrzebne, by chory stosował prawidłową dietę od początku terapii.
Dlaczego to takie ważne?
– Wiele badań dowodzi, że prawidłowy stan odżywienia ma ogromny wpływ na skuteczność chemioterapii i na zmniejszenie ryzyka powikłań, skraca też czas hospitalizacji. Dieta może też ograniczać dolegliwości związane z leczeniem: wymioty, biegunki, bóle brzucha. To ważny aspekt, ale wciąż jeszcze niedoceniany.
Dieta w leczeniu nowotworów różni się od diety „antyrakowej”, czyli takiej, która zmniejsza ryzyko zachorowania?
– To zupełnie inna dieta. I nie chodzi o to, że produkty, które chronią nas przed nowotworem, gdy zachorujemy, już nie działają. One mogą być aktywne, ale często organizm w trakcie leczenia ich nie toleruje. Przykładowo, w profilaktyce nowotworów zalecane są rośliny kapustne, np. brokuły, bogate w sulforafan, czyli związek hamujący namnażanie się komórek nowotworowych. Ale są to warzywa o działaniu wzdymającym, w trakcie chemioterapii mogą więc nasilać dolegliwości, m.in. wywołując ból brzucha.
Czyli osoby w trakcie chemioterapii powinny usunąć z diety warzywa i owoce, które wzdymają?
– Niekoniecznie wszyscy, to zależy od indywidualnych predyspozycji pacjenta. Dieta musi być dostosowana do konkretnej osoby. Nie każdy musi mieć przecież wzdęcia, gdy zje brokuły. W chorobie nowotworowej nie ma uniwersalnego jadłospisu, jak przy cukrzycy czy nadciśnieniu. Wiele zależy od kondycji chorego, jego stanu odżywienia, apetytu, rodzaju nowotworu, metody leczenia.
Na co więc powinni zwracać uwagę pacjenci, a przede wszystkim ich rodziny, bo przecież często to bliscy przygotowują posiłki choremu.
– Trzeba dbać, żeby pacjent jadł to, na co ma ochotę, nie można go zaś zmuszać do jedzenia. Posiłki jednak muszą być zbilansowane, trzeba dostarczyć odpowiednią ilość kalorii. W czasie choroby nowotworowej procesy metaboliczne są nasilone, dlatego chory, mimo że je „jak zawsze”, to chudnie. Najlepiej, gdyby w tym okresie był pod opieką dietetyka lub lekarza, który udzieli wskazówek żywieniowych.
Jednak często pacjenci i ich rodziny szukają informacji w internecie.
– Faktycznie, wiele osób próbuje sobie poradzić na własną rękę, ale trzeba uważać, bo wciąż pokutuje wiele mitów na temat żywienia w chorobie nowotworowej.
Bardzo popularny mit to taki, że „cukier żywi raka”.
– Częściowo jest to prawda, bo komórki nowotworowe potrzebują glukozy, czyli cukru prostego. Ale glukoza jest również potrzebna do życia innym komórkom naszego organizmu, szczególnie erytrocytom, czyli czerwonym krwinkom i komórkom nerwowym. Węglowodany są więc niezbędne dla organizmu, jednak nie musimy ich dostarczać w postaci słodyczy czy soków z kartonów, bo – oprócz cukru – niewiele one wnoszą. Lepiej jeść warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, które są źródłem nie tylko węglowodanów, ale i witamin, składników mineralnych, antyoksydantów oraz innych korzystnych związków.
Z tym mitem często idzie w parze inny: że raka można zagłodzić.
– Chory myśli, że jak nic nie będzie jadł, to nowotwór nie będzie otrzymywał składników odżywczych. Niestety, tak nie jest. Organizm podczas głodówki będzie korzystał z własnych zapasów, z tkanki tłuszczowej, mięśniowej. Efektem będzie wyniszczenie nowotworowe, co obniży możliwość leczenia.
Słyszała pani o amigdalinie?
– Oczywiście. To substancja nazywana witaminą B17, która jest zawarta w pestkach pomarańczy, jabłek, śliwek, brzoskwiń, moreli, gorzkich migdałów. Żadne badania nie potwierdziły jej działania antynowotworowego.
Ale wiele osób w to wierzy.
– Znam pacjentki, które stosują pestki albo kapsułki z ekstraktem z pestek, kupione przez internet. To niebezpieczne.
Dlaczego?
– Bo tak naprawdę nie wiadomo, co jest w tych kapsułkach. A po drugie – z amigdaliny w organizmie człowieka powstają cyjanki, które są substancjami toksycznymi, niszczą także komórki zdrowe, a przecież zależy nam, by było ich jak najwięcej, bo w trakcie leczenia nowotworu także i one giną. Pestki mogą też powodować niestrawność, bóle brzucha, nudności, biegunki. Nie można eksperymentować ze swoim ciałem, szczególnie podczas choroby.
Mimo to chorzy kupują różne suplementy.
– I często ukrywają to przed lekarzem. A przecież suplementy diety mogą wpływać na leczenie, zaburzać metabolizm leków, a tym samym osłabiać efekty chemioterapii.
Czy chory może jeść owoce?
– Jak najbardziej, z wyjątkiem grapefruitów i granatów pod wszelką postacią. Wchodzą one bowiem w interakcje z lekami i mogą nasilać toksyczne działanie chemioterapii.
Trzeba również uważać na owoce zawierające dużo cukrów (np. czereśnie, arbuzy, winogrona, gruszki), bo mogą one fermentować w jelitach i wywoływać wzdęcia. Śliwki mają zaś właściwości przeczyszczające, więc mogą nasilać biegunki.
Bardzo dobre są jabłka. By były łatwostrawne, można je upiec i usunąć potem skórki i gniazda nasienne.
A co z sokami owocowymi?
– Najlepiej pić soki przygotowane w domu, ze świeżych owoców. Trzeba uważać na sok pomarańczowy, bo on także może wpływać na działanie leków. Najbardziej polecam soki owocowo-warzywne. Wdzięcznymi warzywami do przyrządzania soków jest seler naciowy, korzeń pietruszki, marchewka, burak ćwikłowy. Soki to bomba witaminowa-mineralna, ale ze względu na to, że zawierają też cukry proste, powinno się je rozcieńczać wodą w proporcji 1:1.
Czym słodzić herbatę?
– Stewią albo ksylitolem, bo mają działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybicze, co jest przydatne, szczególnie przy chemioterapii. Można stosować miód, ale w niewielkich ilościach, bo to źródło cukrów.
Czy chorzy na raka mogą pić mleko?
– Generalnie tak. Ale podczas chemioterapii i radioterapii może rozwinąć się nietolerancja laktozy, czyli cukru mlecznego. Organizm trawi laktozę, dzięki enzymowi – laktazie, który znajduje się na powierzchni kosmków jelitowych. Podczas terapii, np. napromieniowywania jelit, kosmki zostają uszkodzone, a tym samym dochodzi do niedoboru enzymu rozkładającego laktozę. U pacjenta pojawiają się wzdęcia, bóle brzucha, biegunka.
Wtedy musi odstawić mleko.
– Albo pić mleko bezlaktozowe. Produkty mleczne, a więc także jogurt, kefir, maślanka, to bardzo ważne źródło białka, które jest niezbędne w terapii nowotworów. Przecież wszystko, co najcenniejsze w naszym organizmie zbudowane jest z białek.
W trakcie chemioterapii ważna jest więc odpowiednia podaż białka w diecie. Powinno to być białko zwierzęce: produkty mleczne, jaja, chude mięso, ryby. Cenne w diecie jest również białko roślinne, którego najlepszym źródłem są rośliny strączkowe. Jednak mogą one wywoływać gazy, wzdęcia i bóle brzucha, wtedy trzeba z nich zrezygnować. Bogate w białko jest też mleko kokosowe, sojowe i migdałowe.
Tłustego mięsa chorzy powinni unikać?
– Tłuszcze są co prawda najbardziej kaloryczne, ale też organizm dłużej je trawi. W diecie chorych powinny znaleźć się zaś produkty łatwostrawne. Kaloryczność zupy czy innej potrawy można zaś podnieść, dodając do niej śmietanę albo masło dobrej jakości. Trzeba unikać również wędlin i mięsa przetworzonego, bo zawierają dodatki chemiczne.
Ale to są tylko wskazówki, każdy pacjent musi sam zdecydować, co mu najbardziej smakuje. Pamiętajmy, że podczas chemioterapii czy radioterapii chorzy mogą inaczej odczuwać smak, zapach. Niektórzy obserwują, że po wypiciu kawy odczuwają metaliczny posmak. Ale to nie jest regułą, więc nie można wszystkim pacjentom zalecać, by nie pili kawy. Choć z drugiej strony podczas chemioterapii jest to wskazane, bo kawa zwiększa wydzielanie soków żołądkowych i może nasilać wymioty.
Odpowiednia dieta może pomóc w walce z chorobą.
– Dieta nie leczy z raka, ale faktycznie może wspomóc terapię. Badania dowodzą, że odsetek pacjentów, którzy przeżyli pięć lat bez wznowy choroby, jest zdecydowanie większy, gdy ich organizm jest prawidłowo odżywiony.
Rozmawiała Joanna Bosakowska
* Joanna Grupińska – ukończyła dietetykę na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, jest na studiach doktoranckich, na których zajmuje się dietetyką onkologiczną. Prowadzi gabinet dietetyczny w Czarnkowie.
 
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij