PANOM POLECAM POKRZYWĘ, A PANIOM PERZ

– Do kliniki chorób zakaźnych trafił pacjent z wirusowym zapaleniem wątroby, który leczył się zielem orlika. I wie pani, że terapia przebiegała u niego szybciej niż u innych pacjentów – rozmowa z prof. Wiesławą Bylką* z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu

Joanna Bosakowska: Wstyd przyznać, ale pierwszy raz spotykam się ze słowem farmakognozja. Cóż to takiego?
Prof. dr hab. Wiesława Bylka: Pojęcie „farmakognozja” wywodzi się języka greckiego, z połączenia dwóch słów pharmakon – lek/trucizna oraz gnosis – wiedza. Oznacza więc naukę o lekach, a ściślej o substancjach pochodzących z roślin, które mogą być wykorzystywane w leczeniu. Nazwa ta powstała na początku XIX wieku, bo wtedy to naukowcy zaczęli interesować się związkami czynnymi w roślinach.
Te badania przyniosły m.in. przełom w leczeniu malarii, bo w 1820 r. udało się oddzielić z kory drzewa chinowego substancję nazwaną chininą. Każdy, kto czytał „W pustyni i w puszczy”, wie, że dzięki chininie Staś uratował Nel.
To nie jedyne odkrycie tego stulecia, na tej liście jest na przykład morfina, alkaloid uzyskiwany z maku lekarskiego i świetnie znana nam salicyna, pozyskiwana z kory wierzby – jej pochodna, czyli kwas acetylosalicylowy to popularna aspiryna. Kory wierzby, jako środka przeciwgorączkowego i przeciwbólowego, używano od wieków, choć dopiero w XIX stuleciu udało się odkryć związek, który za to odpowiada.
To wymowny przykład na to, że leki rosną po prostu za oknem...
Oczywiście. W ostatnich dekadach zachłysnęliśmy się lekami syntetycznymi, uzyskiwanymi w laboratoriach chemicznych. Dziś jednak wzrasta zainteresowanie lekami naturalnymi, farmakognozja to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin farmacji.
Sięga się po przekazy ludowe, stare receptury?
Tak, one są często impulsem do tego, by zainteresować się daną rośliną. Wiele lat spędziłam na badaniu orlika, byliny, której różne odmiany sadzi się także w ogrodach. Udało mi się wykryć w tej roślinie i wyizolować związek, który regeneruje komórki wątroby – wykazały to badania na szczurach. A zainteresowałam się nią po tym, jak do kliniki chorób zakaźnych trafił pacjent z wirusowym zapaleniem wątroby, który leczył się zielem orlika: terapia przebiegała u niego szybciej niż u innych pacjentów.
Ciekawostka: orlik polecany był już przez św. Hildegardę jako środek oczyszczający i regenerujący wątrobę. Tak więc naukowo udaje się wytłumaczyć dawne receptury.
Ale biczowania pokrzywą chyba pani profesor nie poleca? Choć to ponoć pomaga w chorobach reumatycznych...
Kto wie, czy ktoś jeszcze tego nie stosuje? (śmiech). Przykładanie pokrzywy, „poparzenie”, powoduje odczucie ciepła, przyspiesza miejscowe krążenie, a tym samym i usuwanie szkodliwych metabolitów, a także zmniejsza ból. Dlatego od stuleci pokrzywę stosowano na reumatyzm. Ale dziś można kupić preparaty z pokrzywy, nie trzeba się już nią chłostać. Badania wykazały, że pokrzywa zawiera związki, które hamują powstawanie i rozwój stanu zapalnego, właśnie dlatego stosuje się ją w zapaleniu stawów czy w chorobie zwyrodnieniowej stawów.
Traktujemy ją jak uporczywy chwast, tymczasem ta roślina to dla nas samo zdrowie.
Już Hipokrates wiedział, że pokrzywa ma korzystny wpływ na nasze zdrowie. Dziś wiele badań to potwierdza. Warto po nią sięgać, by wzmocnić organizm, bo liście pokrzywy to znakomite źródło składników mineralnych, głównie wapnia, magnezu, żelaza, krzemu, i witamin C, K1, B2, kwasu pantotenowego, który jest niezbędny do prawidłowego metabolizmu białek, cukrów i tłuszczów, przyspiesza gojenie ran. Pokrzywa polecana jest też przy anemii, gdyż zwiększa ilość czerwonych ciałek krwi, jest dobrym źródłem żelaza. Wykorzystywana jest też w kosmetologii, wzmacnia cebulki włosowe, więc można ją stosować przy nadmiernym wypadaniu włosów albo przy łupieżu, łojotoku. Sporo szamponów czy odżywek zawiera wyciągi z pokrzywy.
Cenny jest również korzeń pokrzywy.
Korzenie pokrzywy zawierają m.in. fitosterole, które hamują aktywność aromatazy i reduktazy, enzymów odpowiadających za wzrost gruczołu krokowego. Preparaty zawierające wyciąg z korzeni tej rośliny stosowane są więc w łagodnym przeroście prostaty, zmniejszając dolegliwości bólowe i trudności w oddawaniu moczu. Związki te działają także przeciwzapalnie.
Kolejna, często zwalczana przez nas roślina to mniszek lekarski. Dla niejednego ogrodnika – udręka.
Mniszek lekarski, mniszek pospolity, dmuchawiec, roślinę tę znamy pod różnymi nazwami. Już jednak sama jej nazwa sugeruje, że może być wykorzystywana w leczeniu lub w profilaktyce różnych chorób, bo między innymi łagodzi stany zapalne, działa moczopędnie, polepsza wydzielanie żółci, zapobiega tworzeniu się piasku i kamieni w układzie moczowym, usprawnia procesy trawienne. Korzeń mniszka zawiera inulinę, która wspomaga rozwój korzystnej mikroflory jelitowej, obniża też poziom glukozy i cholesterolu we krwi. Korzenie warto zbierać jesienią, bo wtedy zawierają najwięcej inuliny.
Smaczny jest też syrop z kwiatów mniszka, ponoć świetny na przeziębienia.
Faktycznie syrop z kwiatów, albo syrop z liści i kwiatów, polecany jest na kaszel. A jak już mówimy o wykorzystaniu mniszka w kuchni, to warto wspomnieć o sałatce, którą robi się wiosną z młodych liści. Pobudzając – podobnie jak perz – pracę nerek, wątroby i jelit, i pomagają one pozbyć się toksycznych złogów z organizmu. Warto pamiętać, że liście mniszka zawierają m.in. flawonoidy i kwasy fenolowe, które mają właściwości przeciwutleniające, czyli „zmiatają” wolne rodniki, co ma znaczenie w profilaktyce chorób cywilizacyjnych, w tym nowotworów.
Wspomniała pani o perzu, który też mógłby się znaleźć w domowej apteczce...
–...
konkretnie kłącza, rozłogi perzu, czyli to, co rośnie pod ziemią, bo to one zawierają związki wpływające korzystnie na nasz organizm, wśród nich mannitol oraz kwas glikolowy, które zwiększają wydzielanie moczu, co – jak wspomniałam wcześniej – przyspiesza usuwanie szkodliwych produktów przemiany materii.
Kłącza perzu mogą być stosowane w profilaktyce miażdżycy oraz cukrzycy, bo zawierają trytycynę, błonnik pokarmowy, który działa podobnie jak inulina, czyli nie jest wchłaniany w jelicie cienkim, więc nie powoduje wzrostu stężenia glukozy we krwi, co ma znaczenie dla cukrzyków. Trytycyna spowalnia również wchłanianie cholesterolu, co jest z kolei ważne w profilaktyce antymiażdżycowej. W jelicie grubym jest zaś pożywką dla korzystnych bakterii probiotycznych, które nie tylko ułatwiają trawienie, ale i wspierają układ odpornościowy czy biorą udział w syntezie niektórych witamin.
Na gospodarkę tłuszczową i cukrową w organizmie wpływa też inny związek, zawarty w kłączach perzu, czyli inozytol. Przy jego niedoborze wzrasta poziom tłuszczów i cholesterolu we krwi, co prowadzi do stłuszczenia, czyli zwyrodnienia wątroby.
Kiedyś mielony perz dodawano do mąki. Pieczony z niej chleb był pulchny i słodki. Ale to dość pracochłonne, trzeba wykopać kłącza, wymyć je, wysuszyć...
–...
nie trzeba tego robić, bo kłącza perzu można kupić w zielarniach, aptekach. Są też preparaty, w których jednym ze składników jest perz. Warto podkreślić, że perz wpływa nie tylko na zdrowie, ale i urodę, bo zawiera krzemionkę, która dobrze się wchłania. Krzem m.in. zapobiega starzeniu się skóry. Hamuje niekorzystne procesy odpowiedzialne za starzenie się skóry, zapobiega też nadmiernemu wypadaniu włosów, wzmacnia paznokcie, chrząstki, stawy, kości. Działa też korzystnie na stan naczyń krwionośnych, podnosi ich elastyczność, przeciwdziała odkładaniu się w nich cholesterolu. Perz jest dobrym źródłem krzemu, ale jeszcze lepszym jest skrzyp, który rośnie na łąkach, polach i który również uznawany jest za uciążliwy chwast.
W farmakognozji chyba nie ma takiego pojęcia jak „chwast”? Wydaje mi się, że dla was, farmakognostów, każda roślina jest w jakiś sposób cenna.
Rzeczywiście. Warto zwrócić uwagę na to, że właśnie te rośliny, które uznajemy za uciążliwe chwasty, zawierają bardzo dużo cennych związków. Bo przecież rośliny nie tworzą ich dla nas, tylko dla siebie, by mieć siłę, by przetrwać jak najbardziej niekorzystne warunki.
Pewnie dlatego te chwasty, które uznajemy za pospolite, są tak dobrze przebadane?
Sięgamy po to, co w lecznictwie ludowym albo w kuchni naszych dziadków i pradziadków było używane „od zawsze”. Wiąże się z tym pojęcie etnobotaniki, nauki o związkach między roślinami a ludźmi. Wszyscy znamy taką roślinę jak babka. Przy otarciu, zadrapaniu, użądleniu wystarczy rozgnieść liść babki szerokolistnej albo wąskolistnej i przyłożyć go do skóry. Nauka wyjaśniła, o co tu chodzi. Liście babki zawierają aukubinę, z której po roztarciu liści powstaje aukubigenina o silnym działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym. Niekoniecznie więc przy drobnych ranach musimy od razu biec do apteki po maść ze sterydami.
Jednak wciąż wiele osób puka się w czoło, gdy słyszy o tym, że warto jeść pokrzywę, mlecz, perz czy inne zioła.
Był czas, że odwróciliśmy się od leków z natury, na szczęście teraz się to zmienia. My też staramy się propagować ziołolecznictwo wśród przyszłych lekarzy, farmaceutów, organizujemy odczyty, szkolenia. Jesienią na poznańskim Uniwersytecie Medycznym ruszą studia podyplomowe „Zioła w profilaktyce i terapii”, jest nimi spore zainteresowanie. Widać, że świadomość dotycząca użyteczności leków roślinnych wzrasta.
Lek na raka znajdziemy właśnie w roślinach?
Oczywiście, bo gdzie tych leków szukać? Gdzie jest takie bogactwo związków, jak nie w roślinach? Zresztą między innymi raka jajnika i piersi leczy się lekiem, w którym substancją czynną jest paklitaksel, odkrytą i wyizolowaną z kory cisa Taxus brevifolia, rosnącego w Ameryce Północnej. Paklitaksel zaburza proces podziału komórek nowotworowych, co prowadzi do ich śmierci.
Jeśli więc rośliny są źródłem tego typu związków, to dlaczego nie mamy znaleźć kolejnych, które będą skutecznie niszczyć komórki rakowe różnych typów nowotworów? Wierzę, że prędzej czy później się to stanie.
Rozmawiała Joanna Bosakowska
* Prof. dr hab. Wiesława Bylka jest kierownikiem Katedry i Zakładu Farmakognozji Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, autorką licznych prac naukowych i podręczników z zakresu farmakognozji.

Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij