Jedzmy jajka. nawet codziennie

Nie tylko żywią, ale i leczą. Związki, które naukowcy odkryli w kurzych jajach, mogą stać się bazą do produkcji leków na raka, czy chorobę Alzheimera.

Od jakiegoś czasu cieszę się jajkami od kur z mojego podwórka. Nic dziwi więc pewnie fakt, że o tym cudownym produkcie natury chcę dziś napisać.
W połowie ubiegłego wieku Brytyjczycy, zanim wyruszyli do pracy, zjadali na śniadanie jajko. Zachęcał ich do tego slogan reklamowy „Go to work on an egg”: „Idź do pracy na jajko”. To hasło znów powinno stać się popularne.
Jaja, po latach pobytu na czarnej liście, oskarżone – niesłusznie – za wzrost cholesterolu we krwi, a co za tym idzie - miażdżycę i choroby serca oraz układu krążenia, wracają do łask naukowców, dietetyków i oczywiście konsumentów.
I bardzo dobrze! Bo jajo zawiera wszystko, co niezbędne dla naszego organizmu. Przede wszystkim białko, którego skład aminokwasów jest optymalny dla człowieka, dlatego Światowa Organizacja Zdrowia uznała białko jaja kurzego za białko wzorcowe.
W żółtku znajdziemy nie tylko osławiony cholesterol, ale i kwasy omega-6 oraz omega-3, w tym kwas dokozaheksaenowy (DHA), niezbędny do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego, który wpływa też korzystnie na poziom serotoniny, „hormonu szczęścia”. Żółtko to też fosfolipidy, na czele z lecytyną, która – oprócz tego, że wpływa pozytywnie na naszą pamięć i koncentrację – zapobiega... miażdżycy, regulując stężenie cholesterolu we krwi.
Nota bene, w tym roku fińscy naukowcy opublikowali na łamach American Journal of Clinical Nutrition badania, w których dowodzą, że jedzenie jajek zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu drugiego i obniża poziom glukozy we krwi.
Jajo to również źródło witamin A, D, E i K, czyli tych rozpuszczalnych w tłuszczach, a także witamin z grupy B, w tym B12 - jeśli nie jemy mięsa czerwonego (wieprzowiny, wołowiny), to jajka uzupełnią nam niedobór tej witaminy, chroniąc nas m.in. przed niedokrwistością.
Nie znajdziemy w nich za to witaminy C, dlatego – obok jajek - trzeba jeść warzywa i owoce. Tak, jak Rzymianie, którzy rozpoczynali ucztę jajkami, a kończyli jabłkami, „ab ovo usque ad mala” - pisał rzymski poeta Horacy - „od jajka do jabłek”.
Jaja zawierają też cenne substancje mineralne, w tym żelazo, selen (silny przeciwutleniacz) i jod (niezbędny do prawidłowej pracy tarczycy), a także związki karotenoidowe, łącznie z luteiną i zeaksantyną, które chronią wzrok, zapobiegając degeneracji plamki żółtej i katarakcie (zaćmie).
Jak widać, sporo już o jajach i ich wpływie na nasze zdrowie wiemy. Ale wciąż mają one swoje tajemnice. Niektóre udało się odkryć naukowcom pod wodzą profesora Tadeusza Trziszki z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, naczelnego „jajologa” naszego kraju.
Jednym z tych odkryć jest yolkina (z ang. yolk – żółtko), kompleks białkowy w żółtku jaja (tak, tak, żółtko przecież też zawiera białko).
Yolkina, jak każdy nowy związek, wymaga jeszcze wielu badań, ale dzięki eksperymentom na myszach wiadomo, że mogłaby być wykorzystana w chorobie Alzheimera i innych chorobach neurodegeneracyjnych. Działa podobnie jak kolostrynina (białko izolowane z siary ssaków; siara to pierwszy pokarm noworodków) - hamuje odkładanie się złogów amyloidowych w mózgu, powodujących degenerację komórek nerwowych.
Dziś kolostryninę, odkrytą również przez polskich (wrocławskich) naukowców, można kupić jako suplement diety. Na preparaty z yolkiną jeszcze pewnie poczekamy, niemniej jest ona kolejnym argumentem za tym, by jeść jajka.
Podobnie zresztą jak cystatyna, czyli białko, które znajduje się w jaju, chroniąc zarodek przed infekcjami z zewnątrz. O substancji tej już nieco wiemy, bo opisana została przez naukowców dość dawno, w 1968 r. Jak i inne białka jaja (lizozym, owotransferyna, awidyna), zwalcza bakterie, wirusy, grzyby. Okazuje się jednak, że hamuje też wzrost komórek nowotworowych, tak na razie wynika z badań in vitro. Być może w przyszłości doczekamy się leku na raka uzyskiwanego z jaj...
Warto więc częściej po nie sięgać, nawet codziennie (nie jest to rada dla osób uczulonych na białko jaja kurzego, czy obciążonych genetyczną hipercholesterolemią). Najlepsze są jaja gotowane na miękko, bo zachowują najwięcej zdrowotnych właściwości.
W Wielkiej Brytanii, po wieloletniej zapaści, spożycie jaj wzrosło lawinowo pod koniec lat 90. ubiegłego wieku. Podobno po tym, gdy Delia Smith, popularna prezenterka kulinarna i autorka książek, pokazała w programie telewizyjnym, jak ugotować jajko...
Joanna Bosakowska,
dziennikarka, mieszka na wsi, uprawia ogród metodami naturalnymi
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij