Dieta. CO NAS TUCZY, CO NAS LECZY?

Idealny tłuszcz? Olej rzepakowy. Stosunek omega-6 do omega 3 wynosi 2:1, czyli jest idealny. Olej ten zawiera również kwas oleinowy i witaminy A, E, K, D2. Wpływa więc korzystnie na nasze zdrowie, działa przeciwmiażdżycowo, co zmniejsza częstość zdarzeń sercowo-naczyniowych. Nie na darmo więc jest nazywany „oliwką północy”. Powinien być stałym elementem naszej diety.

Joanna Bosakowska: Pani profesor, czy są tłuszcze złe i dobre?
Prof. Danuta Pupek-Musialik*: – Nie można tego tak generalizować, bo zarówno tłuszcze nasycone, jak i nienasycone, są niezbędne dla naszego organizmu. Tłuszcze nasycone mają właściwości antybakteryjne, są niezbędne do budowy błon komórek, dostarczają energii. Są jednak bardziej szkodliwe niż tłuszcze nienasycone.
Dlaczego?
– Bo ich nadmiar w diecie powoduje zwiększenie stężenia cholesterolu. A to przyspiesza proces miażdżycowy.
Ale są badania, które temu przeczą.
– Poglądy w nauce, w miarę jej postępu, mogą się zmieniać. Do niedawna mówiło się, by nie spożywać jajek, bo to bomba cholesterolowa. Dziś okazuje się, że mają one korzystny wpływ na zdrowie. Trzeba także pamiętać, że rozbieżności na temat tłuszczów nasyconych, które obserwujemy w piśmiennictwie, zależą od przyjętej metody badania. Myślę, że większa liczba badań w końcu te wątpliwości rozwieje. Póki co musimy się trzymać tego, co już wiemy: że kwasy omega-6 i omega-3 są dla nas korzystne, nie na darmo nazywa się je przecież witaminą F. Eskimosi o wiele rzadziej niż populacja europejska chorują na serce, a to dlatego, że spożywają dużo ryb morskich bogatych w wielonienasycone kwasy tłuszczowe, które obniżają stężenie cholesterolu, wpływają na zmniejszenie agregacji płytek, więc zapobiegają rozwojowi miażdżycy. A wiemy, że miażdżyca to podstawowa choroba, która prowadzi do powikłań sercowo-naczyniowych.
Ale ważna jest też proporcja pomiędzy kwasami omega-6 a omega-3.
– Faktycznie warto sięgać po produkty, w których proporcje pomiędzy tymi kwasami są jak najbardziej korzystne. Idealna równowaga, tzw. złota proporcja, to stosunek kwasów omega-6 i omega-3 wynoszący 1:1. Jednak zachowanie tej proporcji w diecie jest bardzo trudne, dlatego dopuszczalny jest stosunek 4:1 lub 5:1. W diecie Polaków i w państwach zachodnich proporcje te nie zostają osiągnięte i zbliżają się do 20:1.
Gdzie szukać tej idealnej proporcji?
– Choćby w oleju rzepakowym, w którym stosunek omega-6 do omega-3 wynosi 2:1. Olej ten zawiera również kwas oleinowy i witaminy A, E, K, D2. Wpływa więc korzystnie na nasze zdrowie, działa przeciwmiażdżycowo, co zmniejsza częstość zdarzeń sercowo-naczyniowych. Nie na darmo więc jest nazywany „oliwką północy”.
Miażdżyca może być też efektem nadmiernego spożycia tłuszczów trans. Tych akurat w diecie nie brakuje, wiele produktów przetworzonych je zawiera.
– Tłuszcze trans rzeczywiście, tego się nie podważa, są dla organizmu szkodliwe, bo podnoszą poziom cholesterolu LDL, są miażdżycotwórcze. Mogą przyczyniać się też do rozwoju nowotworów. Liczne doniesienia naukowe mówią, że u kobiet spożywających duże ilości tłuszczów trans, dwukrotnie wzrasta ryzyko wystąpienia raka piersi.
Dlatego niektóre kraje, jak Kanada, wprowadziły ograniczenia, w produktach, które są na rynku, tłuszcze trans nie mogą przekraczać 5 proc. ogólnej puli tłuszczów w produkcie. Przemysł spożywczy zmniejszył też ilość tłuszczów trans w margarynie miękkiej, czyli tej do smarowania.
To może tłuszcze trans, a nie tłuszcze nasycone, są tak naprawdę odpowiedzialne za plagę chorób społecznych?
– Na pewno to jeden z czynników. Trzeba pamiętać, że na miażdżycę wpływa wiele czynników, wiek, płeć, dieta, styl życia. Jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku choroby sercowo-naczyniowe były w Polsce prawdziwą plagą, dziś się to zmienia na lepsze. Jemy mniej tłuszczów zwierzęcych, a więcej tłuszczów roślinnych, warzyw i owoców. No i częściej się ruszamy, aktywny tryb życia stał się modny, coraz więcej osób biega, jeździ na rowerze, czyli po prostu ćwiczy.
Co więc pani radzi naszym czytelnikom?
– Unikać produktów, które zawierają duże ilości tłuszczów trans i ograniczać tłuszcze nasycone, a więc zmniejszyć spożycie smalcu, wieprzowiny, masła, pełnotłustego mleka, tłustych serów. Używać oliwy z oliwek, oleju rzepakowego. Jeść ryby, orzechy, oliwki, awokado. Warto pamiętać, że możemy równoważyć tłuszcze nasycone spożyciem większej ilości tłuszczów nienasyconych.
W sporze pomiędzy masłem a margaryną opowiada się pani po stronie margaryny?
– Tu panią zaskoczę: za masłem, choć uważam, że nadmiar nasyconych kwasów tłuszczowych jest szkodliwy.
Dlaczego optuje pani za masłem?
– Bo w maśle jest też szereg witamin, takich jak A, E, D, niezbędnych dla zdrowia. Nie zawiera ono składników chemicznych.
A pozostałe tłuszcze?
– Jestem zwolenniczką oliwy z oliwek. Piję mleko dwuprocentowe, czyli to nie całkiem tłuste, ale i niechude. Unikam wieprzowiny, bo lepsza jest wołowina i drób, nie wspominając już o rybach. Lubię też żółte sery – to taki mój mały grzeszek dietetyczny. Myślę jednak, że jeśli coś bardzo lubimy, nie trzeba się tego od razu wyrzekać. Warto się kierować swoimi upodobaniami kulinarnymi i robić to z rozsądkiem.
* Prof. dr hab. n med. Danuta Pupek-Musialik jest specjalistą od nadciśnienia tętniczego, członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością oraz prezesem Polskiego Towarzystwa Kardiodiabetologicznego
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij