Jelita - co w nich nosimy?

- Cierpisz na nawracające biegunki, zaparcia, infekcje? Zbadaj stan mikroflory jelitowej. Tyjesz? Też to zrób. Wystarczy, że chudej myszy przeszczepimy mikroflorę jelitową grubej myszy i już zaczyna przybierać na wadze - o tajemnicach ludzkiej odporności opowiada dr Mirosława Gałęcka*

Joanna Bosakowska: To prawda, że jelita zajmują nawet 400 metrów kwadratowych powierzchni?
Dr Mirosława Gałęcka: Niektórzy twierdzą, że więcej. To jak boisko do tenisa! Cała ta powierzchnia usiana jest bakteriami, które tworzą szczelną warstwę. Gdy bakterie patogenne dostaną się do naszego organizmu, nie są w stanie osiedlić się i rozmnażać, bo napotykają właśnie na barierę jelitową.
Nosimy w jelitach nawet dwa kilogramy bakterii, 100 bilionów - dziesięć razy więcej niż komórek naszego ciała. To 500 do 1000 różnych gatunków mikroorganizmów, większość pożytecznych dla organizmu, jeśli jesteśmy oczywiście zdrowi. Najliczniejsza jest populacja zasiedlająca jelito grube, nawet połowę jego treści stanowią bakterie.
Jakie?
- Przede wszystkim bakterie kwasu mlekowego z rodzaju Lactobacillus i Bifidobacterium. Znajdziemy je w fermentowanych produktach, czyli na przykład w jogurcie. Już na początku XX wieku rosyjski mikrobiolog Ilia Miecznikow wykazał, że żelazne zdrowie i długowieczność rosyjskich i bułgarskich chłopów wynika z tego, że piją oni dużo jogurtu. Wcześniej polski pediatra Józef Brudziński leczył świeżą serwatką z powodzeniem biegunki u dzieci. Ale oczywiście tych "dobrych" bakterii przyjaznych dla naszego organizmu jest więcej, jak choćby odkryte w ostatnich latach Faecalibacterium prausnitzii i Akkermansia muciniphila, które dbają o kondycję bariery jelitowej.
To stąd pochodzi odporność organizmu?
- Tak i nie ma w tym stwierdzeniu żadnej przesady, bo 70 proc. komórek naszego układu odpornościowego znajduje się właśnie w jelitach. Mikroflora jelitowa to taki trener sparingowy, cały czas stymuluje układ odpornościowy, by był gotowy do obrony przed patogenami.
Poza tym korzystne dla nas drobnoustroje jelitowe wytwarzają związki bakteriostatyczne i bakteriobójcze oraz przeciwzapalne i wydzielają różnego rodzaju kwasy organiczne, jak kwas mlekowy, doprowadzając do obniżenia pH, co zapobiega rozmnażaniu się szkodliwych mikrobów. Nasilają też proces fagocytozy, czyli niszczenia bakterii patogennych.
A co z trawieniem i wchłanianiem pokarmów?
- W tym również biorą udział bakterie kwasu mlekowego. W procesach rozkładu, fermentacji niestrawionych resztek pokarmowych produkują krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, którymi żywią się kolonocyty, czyli komórki nabłonka jelita grubego.
Oprócz tego zwiększają obecność całej puli enzymów trawiennych, poprawiają przyswajalność niezbędnych składników mineralnych oraz elektrolitów. W jelitach odbywa się też synteza witamin z grupy B i K oraz PP. Dlatego niemowlętom do trzeciego miesiąca życia trzeba podawać witaminę K, bo nie są w stanie same jej syntetyzować, noworodek rodzi się ze sterylnym jelitem. Pierwszą bakterią, która nas zasiedla, jest Escherichia coli z dróg rodnych matki lub - u dzieci urodzonych przez cięcie cesarskie - bakterie pochodzące z rąk oraz ubrań personelu medycznego. Dopiero potem, przez karmienie piersią rozwijają się u dziecka bakterie kwasu mlekowego.
Mikroflora jelitowa zmienia się z wiekiem?
- Tak, badania wykazały, że wraz z wiekiem zmniejsza się liczba bakterii kwasu mlekowego, a zwiększa się ilość bakterii niepożądanych, w tym proteolitycznych, "gnilnych", które rozkładają białka, produkując między innymi związki rakotwórcze. Dlatego osoby powyżej 60. roku życia powinny zażywać probiotyki.
Ale w zasadzie w każdym wieku równowaga bakteryjna w jelicie może ulec zachwianiu. Wtedy zaczynają przeważać mikroorganizmy patogenne. One naturalnie występują w jelitach, ale - gdy organizm jest młody i zdrowy - są trzymane w ryzach. Jednak, jeśli z jakiegoś powodu zaczyna ubywać bakterii korzystnych dla nas, to te patogenne wykorzystują sytuację i zaczynają się rozmnażać. To prowadzi do wielu chorób, począwszy od zapalenia jelita grubego, poprzez alergie, otyłość, a nawet do nowotworów jelita grubego.
Co zabija "dobre" bakterie?
- Nadużywanie leków, zwłaszcza antybiotyków. Antybiotyk zmienia florę bakteryjną na wiele tygodni, nawet lat. Niekorzystnie na "dobre" bakterie wpływają też papierosy, alkohol, stres, zanieczyszczone środowisko. No i niewłaściwa dieta.
Czego więc nie jeść?
- Ograniczyć spożycie mięsa czerwonego, tłuszczów nasyconych, produktów wysokoprzetworzonych, w których używa się konserwantów i sztucznych dodatków. Sięgać po bogate w błonnik produkty pełnoziarniste, a także po warzywa i owoce. Bo zawierają prebiotyki, czyli węglowodany, które nie są trawione w żołądku i jelicie cienkim, więc docierają do jelita grubego, gdzie stają się pożywieniem dla bakterii kwasu mlekowego.
Prebiotyki znajdziemy między innymi w cykorii, topinamburze, karczochach, szparagach, porach, cebuli, czosnku, pomidorach, szpinaku, bananach, roślinach strączkowych, miodzie, pszenicy, owsie. Warto pić kawę zbożową, zamiast czarnej, a do słodzenia używać miodu, a nie cukru. I spożywać naturalne produkty, które zawierają bakterie kwasu mlekowego: jogurt, kwaśne mleko, kefir, serwatkę, ocet jabłkowy, jeść kiszone ogórki i kapustę.
O błonniku mówi się też w kontekście profilaktyki raka jelita grubego.
- Bo błonnik wzmaga perystaltykę jelit, więc masa kałowa szybciej się przemieszcza. Zaś zaparcia, czyli zastój tych mas, naraża jelito na działanie związków toksycznych [amoniak, aminy, siarkowodór, związki fenolowe i indolowe - przyp. red.], w tym rakotwórczych, wytwarzanych przez bakterie proteolityczne.
Czy zmiana diety zmienia też mikroflorę jelitową?
- Jak najbardziej. Jeżeli podajemy naszym "dobrym" bakteriom prebiotyki, mogą się one lepiej rozwijać. Jeżeli zaś stosujemy dietę wysokobiałkową, rozwijają się bakterie proteolityczne, gdy jemy dużo cukrów prostych - grzyby.
Trzeba podkreślić, że nasza mikroflora jelitowa albo inaczej - mikrobiota - bo tak teraz się ją nazywa, jest zupełnie inna od mikroflory naszych babć i dziadków. Żyjemy w innym świecie, mamy bardziej wyjałowione jelita, także przez to, co jemy.
Ale jest na to recepta: probiotyki. Jest mnóstwo takich preparatów na rynku.
- Według definicji Światowej Organizacji Zdrowia probiotyki to żywe szczepy bakterii, które mają udowodniony - w badaniach klinicznych - korzystny wpływ na zdrowie. Muszą być podawane w odpowiednich ilościach, żeby dały efekt terapeutyczny. W jednorazowej dawce, kapsułce, saszetce powinno być co najmniej 109 jednostek tworzących kolonię, czyli miliard bakterii określonego szczepu. Notabene, żeby dostarczyć taką liczbę bakterii, trzeba byłoby zjeść 1,5 kg jogurtu.
Nie każdy więc produkt, który zawiera żywe kultury bakterii, jest probiotykiem. Wiele z nich w rzeczywistości nie ma tego, co obiecuje na opakowaniu. Niestety, probiotyki to suplementy diety, nie są tak ściśle kontrolowane, jak leki.
Więc jak rozpoznać "prawdziwy" probiotyk?
- Po cenie (śmiech ). Za kilka złotych probiotyku się nie kupi. Na etykiecie powinien być wymieniony konkretny szczep bakterii, którego użyto w probiotyku, na przykład Lactobacillus rhamnosus GG. Lactobacillus to rodzaj bakterii, rhamnosus to gatunek bakterii, a GG to szczep bakterii. Producent musi podać też ilość bakterii, jaka znajduje się w pojedynczej dawce.
Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli na opakowaniu znajdzie się nazwa określonego szczepu bakterii, to nie oznacza to wcale, iż ma on właściwości probiotyczne. Taki szczep musi przejść wcześniej badania. Na przykład wspomniany szczep Lactobacillus rhamnosus GG to najlepiej przebadana przez naukowców bakteria, na jej temat powstało kilkaset publikacji.
A skąd mam wiedzieć, który szczep bakterii został przebadany, więc jest probiotykiem, a który nie? Mogę oczywiście przeczytać w internecie...
-... albo poradzić się farmaceuty lub lekarza. Bo kolejna rzecz: nie ma probiotyków uniwersalnych, w zależności od dolegliwości stosuje się ściśle określone szczepy bakterii probiotycznych, to jest po prostu terapia celowana.
Najlepsze rezultaty w leczeniu biegunek: poantybiotykowych, rotawirusowych czy biegunki podróżnych daje stosowanie szczepu Lactobacillus rhamnosus GG albo drożdży Saccharomyces boulardi. Szczep Lactobacillus casei Shirota jest skuteczny w łagodzeniu alergii na pyłki traw. W zespole jelita nadwrażliwego stosuje się Lactobacillus plantarum 299v. Probiotyki można stosować również w przypadku atopowego zapalenia skóry, nieswoistego zapalenia jelit, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, do łagodzenia objawów nietolerancji laktozy, alergii pokarmowych.
A jeśli nie cierpię na żadną z powyższych chorób, a dokuczają mi zaparcia, wzdęcia, bóle brzucha?
- Jeżeli mamy nawracające biegunki, zaparcia, problemy trawienne czy nawet częste infekcje górnych dróg oddechowych albo migreny, to warto zbadać stan mikroflory jelitowej i sprawdzić, jakich drobnoustrojów jest w niej za dużo, a jakich za mało. Można wówczas dobrać odpowiednią dietę oraz probiotyk, który uzupełni "luki bakteryjne" w jelitach. Niestety, takie badania nie są refundowane przez NFZ.
Czy probiotyki mogą być też lekiem na raka?
- Wiemy, że bakterie probiotyczne wiążą substancje mutagenne, czyli takie, które mogą powodować zmiany w naszym materiale genetycznym. Rozkładają również związki rakotwórcze, jak nitrozaminy, zwalczają wolne rodniki. Hamują też wzrost bakterii, które syntetyzują enzymy zaangażowane w nowotworzenie. Badania nad zastosowaniem probiotyków w leczeniu raka są obiecujące. Podobnie zresztą, jeśli chodzi o inne choroby cywilizacyjne, na przykład miażdżycę. Udowodniono, że bakterie kwasu mlekowego korzystnie wpływają na gospodarkę lipidową w organizmie.
Mikroflora jelitowa wpływa też na otyłość?
- Tak, bo okazuje się, że mikroflora jelitowa wpływa na to, ile kalorii pozyskujemy z pożywienia. Jeżeli chudej myszy przeszczepimy mikroflorę jelitową od grubej myszy, to zacznie ona tyć. I odwrotnie. Takie eksperymenty przeprowadza się już na ludziach, ale na razie badania są na wczesnym etapie. Natomiast stosuje się transplantację mikroflory bakteryjnej, czyli po prostu kału od zdrowych osób, w niektórych innych chorobach. Takie zabiegi przeprowadza się również w Polsce. Są bardzo skuteczne w przypadku zakażeń wywołanych Clostridium difficile [bakterie, które powodują m.in. zapalenie jelita - red.].A skąd się bierze bakterie do probiotyków?
- Naukowcy izolują bakterie z kału zdrowego dziecka lub dorosłego, które - po badaniach - mogą otrzymać status bakterii probiotycznej, wtedy są rozmnażane i sprzedawane na przykład producentom żywności. Najlepsze dla Polaków są bakterie izolowane z polskiej populacji.
Czy warto sięgać po probiotyki, które mają w swoim składzie kilka albo kilkanaście szczepów bakterii? Bo też takie są na rynku.
- Tak. Ale więcej nie zawsze znaczy lepiej. Należy spytać wcześniej lekarza, bo działanie preparatów jest szczepozależne, zależy od konkretnego, wyselekcjonowanego szczepu bakterii. Preparaty wieloszczepowe mogą działać więc inaczej niż te same szczepy stosowane pojedynczo.
Jak zażywać probiotyki?
- Zawsze w trakcie posiłku, dlatego, że tylko część bakterii przeżywa wędrówkę przez żołądek i jelito cienkie, a z posiłkiem mają większe szanse. Dlatego w probiotykach wykorzystuje się "zaprawione w bojach" szczepy bakterii wyizolowane z ludzkiego organizmu. Ale i tak musimy zjeść ich miliardy, by do jelita dotarły miliony.
Rozmawiała Joanna Bosakowska
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij