MIEJSCY OGRODNICY REWOLUCJONIZUJĄ ULICE

W Brukseli warzywa uprawia się na tarasie Biblioteki Królewskiej. W Sztokholmie zielone ogrody powstały na nieużywanej bocznicy kolejowej. Warzywa uprawiają też w mieście poznaniacy – na Łazarzu, w parku Kasprowicza, ale też na balkonach, i tarasach!

Czy nie fajnie mieć pod ręką świeżą bazylię, majeranek, koperek? Albo właśnie zerwaną sałatę na kanapki, pomidory do obiadu – choćby raz na jakiś czas? Wbrew pozorom wystarczy balkon, taras, a nawet parapet, by w sezonie cieszyć się z własnych ziół, warzyw i owoców. A uprawiać można całkiem sporo, bo – oprócz już wymienionych – także rozmaryn, kolendrę, trawę cytrynową, miętę, pietruszkę naciową, rzodkiewkę, marchew kulistą, roszponkę, rukolę, rzeżuchę, szpinak, buraczki na liście, cebulę, także na szczypiorek, paprykę, seler naciowy, fasolę szparagową, fasolnik chiński (który ma nawet półmetrowe strąki), groch i ogórki, jeśli będą mogły się po czymś wspinać.
Wszystko zależy od tego, ile mamy miejsca i jakie mamy pomysły. Każdy zresztą może sam poeksperymentować i sprawdzić, co mu urośnie. Niektórzy uprawiają nawet – z powodzeniem – na balkonie... ziemniaki.

Po pierwsze: liczy się rozmiar

Jeśli chodzi o pomidory, czy fasolę, trzeba wybierać odmiany karłowe, które nie rozrastają się niebotycznie. Truskawki i poziomki można zaś powiesić w donicach, są już odmiany o zwisających pędach. Zresztą donice to podstawa uprawy balkonowej, dla pomidorów, papryki, ogórków, fasoli muszą być dość duże, najlepiej z warstwą drenażu na dnie (na przykład z keramzytu, albo kamieni) i z otworami, by mógł nimi wypływać nadmiar wody. Ważne jest także to, czym je wypełnimy. Najlepsze rozwiązanie to zakup w sklepie ziemi ogrodniczej dla warzyw.
Prawie wszystkie warzywa możemy otrzymać z nasion, choć teraz – w lipcu – na pomidory, ogórki, paprykę, czy fasolę już trochę za późno. Ale można jeszcze zasiać te szybko rosnące, czyli różne zioła, koperek, rzodkiewkę, pietruszkę naciową, sałatę, szpinak, albo wsadzić w ziemię cebulę na szczypiorek.
Bez problemu kupimy truskawki wiszące w doniczkach, owocują one do jesieni, więc jest szansa, by się w tym roku jeszcze z nich cieszyć. Przy uprawie balkonowej trzeba pamiętać o regularnym podlewaniu roślin i ich odżywianiu. W sklepach na szczęście jest spory wybór nawozów ekologicznych, na przykład biohumus.

Zdrowsze, bo niepryskane

Environment Working Group, amerykańska organizacja pozarządowa, co roku przygotowuje „parszywą dwunastkę” – informator o najbardziej zanieczyszczonych chemią warzywach i owocach. W tym roku na pierwszym miejscu znalazły się jabłka, a następnie brzoskwinie, nektarynki, truskawki, winogrona, ale też seler naciowy, szpinak, słodka papryka, ogórki, pomidory koktajlowe, groszek z importu i ziemniaki.
W Polsce pozostałości środków ochrony roślin w płodach rolnych analizuje m.in. Instytut Ogrodnictwa w Skierniewicach. W 2013 r. przebadał 1000 próbek warzyw, owoców, zbóż. W ponad połowie (50,7 proc.) stwierdzono pozostałości 67 różnych pestycydów. Był wśród nich nawet... DDT, środek owadobójczy który w Polsce jest zakazany od lat 70. ubiegłego wieku (!). Na 321 przebadanych próbek owoców 225 (70,1 proc.!) zawierało pozostałości środków ochrony roślin, a na 291 próbek warzyw – 172 (59,1 proc.).
Pestycydy zawierały m.in. jabłka, czereśnie, porzeczki, brzoskwinie, wiśnie, gruszki, śliwki, morele, truskawki, kalafiory, brokuły, koperek, kapusta pekińska i głowiasta, rzodkiewka, pomidor, seler, sałata, pietruszka. Trzeba jednak podkreślić, że pozostałości środków ochrony roślin nie przekraczały najwyższych dopuszczalnych norm (NDP) ustalonych przez prawo unijne, czyli występowały w śladowych ilościach. Tylko (aż?) 1,6 proc. próbek przekraczało te limity.

Jeśli masz możliwość, uprawiaj warzywa sam!

W 2012 r. Silvia Beltran Pallares z Hiszpanii w imieniu Europejskiej Platformy na rzecz Konsumentów i Środowiska złożyła w Parlamencie Europejskim petycję, aby – ze względu na potencjalnie groźny ich wpływ na zdrowie człowieka – w ogóle zakazano sprzedaży syntetycznych pestycydów. Powołała się m.in. na badania prof. Miquela Porty z uniwersytetu w Barcelonie, które pokazują, że w organizmach wielu osób wciąż znajduje się DDT i produkt jego rozkładu DDE.
Pozostałości pestycydów w żywności bada także poznański sanepid. – W zeszłym roku pobraliśmy 146 prób produktów z całej Wielkopolski, nie tylko od producentów, ale i sprzedawców – mówi Borys Kozak, starszy asystent Oddziału Higieny Żywności, Żywienia i Przedmiotów Użytku Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. – Badaliśmy m.in.: brokuły, sałatę, winogrona, miód, oliwę z oliwek, sok pomarańczowy, banany, truskawki, ogórki, szpinak, pomidory, kapustę. W żadnej próbie pozostałości środków ochrony roślin nie przekraczały dopuszczalnych limitów. Co więcej, w ciągu ostatnich lat tylko sporadycznie zdarzało się, iż w badanej próbce pozostałości pestycydów przekraczały normy. W takich przypadkach wszczynane jest postępowanie administracyjne, a dany produkt zabezpieczany, by nie trafił do konsumenta – wyjaśnia.

Co omijać szerokim łukiem?

Monika Frank, która prowadzi poradnię Mój Dietetyk w Poznaniu, uważa, że kupując warzywa i owoce w sklepach, czy na straganie, nigdy nie mamy pewności, jak były uprawiane, jakich nawozów i środków ochrony roślin użyto i czy – co ważne – były one prawidłowo stosowane. – Nadmierne spożycie warzyw i owoców zawierających pestycydy, azotany, metale ciężkie, może wywołać szereg zaburzeń zdrowotnych, w tym nowotwory. Przy regularnym spożyciu toksyczne substancje po prostu się kumulują w naszym organizmie – zaznacza.
Dietetyk zwraca również uwagę na owoce i warzywa w marketach, zwłaszcza te, które pochodzą z innych krajów. – Wymagają transportu, a co za tym idzie – chemicznej konserwacji – wyjaśnia. – Co więcej, aby przetrwały transport i lepiej się przechowywały, zbiera się je jeszcze niedojrzałe. Tak więc są one uboższe w cenne składniki odżywcze.
Monika Frank nie ma wątpliwości co do tego, że warzywa i owoce uprawiane w ogródku albo na balkonie, są smaczniejsze i zdrowsze, choć mniej okazałe niż te ze sklepu. Sama zresztą uprawia na parapecie bazylię, pietruszkę i miętę. – Jeśli ktoś nie ma takich możliwości, powinien kupować owoce i warzywa sezonowe, pochodzące z Polski, najlepiej od producentów regionalnych. Ja zaopatruję się na Rynku Jeżyckim, wybieram sprzedawców, którzy mają mało towaru i do tego niezbyt imponujące okazy. Jeśli ktoś ma na straganie dorodne melony albo bakłażany, to omijam go szerokim łukiem – opowiada.
Można się też zaopatrywać w droższe produkty ekologiczne, które są mniej zanieczyszczone niż te z upraw konwencjonalnych. „Mniej”, dlatego, że zdarza się, iż także znajdują się w nich pozostałości syntetycznych pestycydów (gdy na przykład gospodarstwo ekologiczne sąsiaduje z konwencjonalnym, pestycydy przenoszą się z wiatrem i wodą), choć zdecydowanie w mniejszej skali.

Warzywniak w mieście: dobre przykłady

Być może właśnie, stosowana na tak dużą skalę, chemia w rolnictwie oraz idea „food miles”, czyli odległość jaką pokonuje nasze jedzenie zanim trafi „z pola na talerz” konsumenta (więcej kilometrów znaczy więcej spalanej benzyny, i zmniejsza świeżość i wartości odżywcze produktów) spowodowała popularność ogrodnictwa miejskiego, uprawy warzyw na własne potrzeby, nie tylko w przydomowych ogródkach, ale i na balkonach, tarasach, a nawet... dachach.
Już Le Corbusier, jeden z największych architektów XX wieku, nazywał dach piątą elewacją i przekonywał do jego wykorzystania na ogród, w ten sposób kompensując utracone pod zabudowę tereny zielone. Idea ta padła na podatny grunt, zielone dachy, także w Polsce nikogo już nie dziwią. Ale farmy?
Jednak rolnictwo na dachach staje się coraz bardziej popularne. Pięć lat temu firma Brooklyn Grange założyła na dachach budynków w Nowym Jorku ekologiczną farmę. Na ponad 2 ha uprawiane są warzywa, które sprzedawane są mieszkańcom i nowojorskim restauracjom. Na dachach zamieszkały też pszczoły i kury. Pszczoły mieszkają też na dachu siedziby Agory w Warszawie.
W Niemczech, Instytutu Energotechniki w Oberhausen, prowadzi projekt inFarming, zachęcając do zakładania szklarni na dachach, które będą wykorzystywały do ogrzewania ciepło odpadowe z budynków. W Brukseli warzywa uprawia się na tarasie Biblioteki Królewskiej. Miejskie rolnictwo to też ogrody społeczne, warzywniaki, na które można wykorzystać leżące odłogiem tereny w mieście, tak jak w Sztokholmie, gdzie na nieużywanej bocznicy kolejowej powstał Ogród na torach. Takie ogrody społeczne, w których roślinami zajmują się sami mieszkańcy, powstają również w Poznaniu. Od dwóch lat na Łazarzu, w parku Kasprowicza, działa ogród społeczny Kolektywu Kąpielisko.

Ogród w mieście. Trzeba rozważyć za i przeciw

Czy jednak warzywa i owoce uprawiane w mieście można w ogóle nazywać ekologicznymi? Fakt, że – jeśli przy ich uprawie nie stosuje się syntetycznych pestycydów i nawozów – nie oznacza wcale, że są pozbawione niebezpiecznych zanieczyszczeń. Nikt chyba nie ma wątpliwości co do tego, że powietrze w dużych aglomeracjach do najczystszych nie należy, a i gleby są skażone.
Jeszcze w ubiegłym wieku jednym z największych dla zdrowia zagrożeń był ołów, jednak po wprowadzeniu benzyny bezołowiowej emisja tego silnie toksycznego metalu znacznie zmalała. Dziś numerem jeden stały się pyły zawieszone, czyli PM10 o wielkości cząsteczek mniejszej niż 10 mikrometrów oraz PM2,5, którego cząsteczki nie przekraczają 2,5 mikrometra. Pyły zawieszone to efekt spalania różnych paliw, zarówno w piecach (węgla, drewna), jak i w silnikach samochodowych. Powstają także ze ścierania opon, klocków hamulcowych, asfaltu. A dlaczego są tak niebezpieczne? Bo zawierają toksyczne związki, metale ciężkie, dioksyny, furany i WWA, czyli wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, w tym rakotwórczy benzo(a)piren.
Ze względu na to, że pyły zawieszone składają się z tak małych cząsteczek, bez trudu pokonują nasze naturalne filtry, czyli nos i gardło, i przedostają się do dróg oddechowych, płuc, a nawet do krwi (PM2,5). Przy regularnej „podaży” metale ciężkie, w tym najbardziej niebezpieczne dla zdrowia kadm, ołów, rtęć, kumulują się w różnych narządach, głównie w nerkach, wątrobie, kościach, mózgu i mięśniach. WWA także w tkance tłuszczowej.

Dlaczego lepiej na balkonie sadzić pomidory czy paprykę?

Pył zawieszony, jak sama nazwa wskazuje, wisi przez pewien czas w powietrzu (nawet kilka tygodni), może się też wraz z wiatrem przemieszczać na duże odległości. Gdy opada, zanieczyszcza rośliny, glebę, wodę. Tą drogą metale ciężkie i WWA mogą dostać się do uprawianych przez nas ekologicznie warzyw i owoców.
W lipcu 2012 r. Komisja Europejska, opierając się na badaniach, które zostały przeprowadzone w Berlinie, ostrzegała, że warzywa i owoce uprawiane w mieście mogą być skażone metalami ciężkimi. Naukowcy wykazali, że były one bardziej zanieczyszczone, niż warzywa i owoce kupione w sklepie. Na przykład pomidory zawierały jedenaście razy więcej kadmu i prawie pięć razy więcej niklu niż pomidory z supermarketu. Botwinka zawierała sześć razy więcej cynku niż ta ze sklepu. Oczywiście najbardziej zanieczyszczone były te warzywa i owoce, które rosły w pobliżu ulic o dużym natężeniu ruchu.
Niestety, wielkopolski sanepid nie bada owoców i warzyw uprawianych w mieście. Zatem – uprawiać w mieście ogrody czy nie? Tak, trzeba tylko pamiętać o kilku rzeczach. Warzywa i owoce różnią się, jeśli chodzi o kumulację zanieczyszczeń. Największą skłonność do wchłaniania metali ciężkich i azotanów mają m.in. marchew (gromadzi zwłaszcza kadm), seler, burak, rzodkiewka, szpinak, sałata. Mniej zanieczyszczeń wyłapują zaś np. pomidory, papryka, ogórek, cebula, czosnek, bób, fasola, groch, dynie. Ale i to jeszcze o niczym nie świadczy. Bo na to, czy roślina będzie kumulować metale ciężkie w dużym, czy w małym stężeniu, w skórce, czy w miąższu, wpływa również wiele czynników, choćby odczyn gleby, zawartość próchnicy w glebie, a nawet odmiana warzyw lub owoców.

Bariera ochronna. Co oczyszcza powietrze?

Żeby nasza miejska uprawa wydawała jak najzdrowsze plony, warto „zatrudnić” do pomocy inne rośliny. Mają one przecież zdolność do pochłaniania zanieczyszczeń z powietrza, gleby i wody, co fachowo nazywa się fitoremediacją. Chodzi po prostu o to, by sadzić wzdłuż ulic, na osiedlach, w ogrodach, drzewa i krzewy, które nie tylko stanowią barierę dla zanieczyszczeń, ale i „wyłapują” zabójczy pył zawieszony, jak i metale ciężkie z gleby.
Z badań profesora Stanisława W. Gawrońskiego z SGGW wynika, że niektóre gatunki są szczególnie w tej dziedzinie „pracowite”, jak: cisy, jałowce, akacje, klony, jesiony, lipy, brzozy, leszczyny, topole, jarzębiny, ale także krzewy i pnącza: hortensja krzewiasta, porzeczka krwista, tawuła japońska, bez czarny, bluszcz pospolity, winobluszcz, czy byliny: smagliczki, ubiorki, gęsiówki, nawłocie, rudbekie. Takie pasy zieleni na pewno zmniejszają zagrożenie, choć całkowicie go nie eliminują. Dlatego mimo wszystko najlepiej uprawy, także te na balkonie, czy tarasie, prowadzić z dala od ruchliwych dróg. Również osłony (tunel foliowy, malutkie szklarnie) zapobiegają osiadaniu pyłu zawieszonego na warzywach. Ze względu na skażoną glebę w miastach, warto stosować także podwyższone grządki, czyli po prostu olbrzymie skrzynie bez dna, wypełnione dobrą ziemią ogrodową i kompostem, który także neutralizuje związki toksyczne. Wiele ze szkodliwych związków, pył zawieszony, WWA, pozostałości pestycydów, gromadzi się na powierzchni rośliny, albo w skórce. Można się częściowo ich pozbyć. Wystarczy je dokładnie umyć (na 2-3 minuty zanurzyć produkty w wodzie o odczynie kwaśnym – kwasku cytrynowym lub ocie: pół szklanki octu na litr wody lub trzy łyżki kwasku na litr wody. Aby pozbyć się pestycydów, płuczemy warzywa i owoce przez 2-3 minuty w roztworze o odczynie zasadowym: 1,5 łyżki sody oczyszczonej na litr wody). Dotyczy to zarówno warzyw, owoców i ziół z własnej, miejskiej uprawy, jak i tych kupionych w sklepie.
Joanna Bosakowska
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij