Jak dbać o zdrowie. Czarny bez: dobry na przeziębienie i grypę

Pewien polityk niegdyś opowiadał o jedzeniu szczawiu i mirabelek, a ja zachęcam do sięgania po owoce innej, pospolitej rośliny: czarnego bzu.
 
W mojej biblioteczce jest książka, do której często zaglądam. Nosi tytuł "Owoce dziko rosnące w żywieniu rodziny". Wydana po raz pierwszy pod koniec lat 70. ubiegłego wieku, a potem wielokrotnie wznawiana, zachęca do stosowania w codziennym jadłospisie owoców dziko rosnących (także mirabelek).
Wśród przepisów, które w niej znajdziemy, są i te dotyczące czarnego bzu, krzewu, który chyba każdy zna, bo roślina ta bardzo łatwo się rozprzestrzenia, traktowana jest przez wielu jako uciążliwy do usunięcia chwast.
Jest to jednak jedna z najcenniejszych roślin zielarskich. Nie na darmo inna jej nazwa to bez lekarski.

Ja najczęściej używam kwiatów i owoców czarnego bzu, na te ostatnie właśnie rozpoczyna się sezon.
Oczywiście zbieramy w owoce dojrzałe, czyli czarne, nie zielone. Najbardziej praktyczne jest zrywanie całych baldachów, a potem obrywanie pojedynczych owoców, bo bardzo łatwo puszczają sok.
Z owoców czarnego bzu można robić sok czysty albo z dodatkiem soku z malin, dżemy (bardzo smaczny jest dżem z jabłek i owoców czarnego bzu), marmolady, powidła, no i nalewki. Przepisy bez trudu znajdziemy w internecie, można też samemu poeksperymentować w kuchni.
Wiosną, gdy roślina kwitnie, warto wykorzystać jej kwiaty do zrobienia syropu albo po prostu je wysuszyć i zaparzać je jak herbatę.
Ale wracając do owoców. Dlaczego mogą być tak cenne dla naszego zdrowia? Bo na przykład zawierają dużo witaminy C, więcej niż choćby jabłka, gruszki czy śliwki. Są również bogatym źródłem polifenoli, czyli przeciwutleniaczy, które są naszymi sprzymierzeńcami w walce z wolnymi rodnikami, które - jak wiadomo - gdy występują w nadmiarze, sieją w naszym organizmie spustoszenie, prowadząc do poważnych chorób, w tym nowotworów.
Wśród polifenoli w czarnym bzie znajdziemy m.in. antocyjany, które odpowiadają za ciemną barwę owoców (w starożytnym Rzymie czarnego bzu używano do barwienia włosów).
Ale czarny bez jest też znakomitym wspomagaczem, jeśli chodzi o choroby, które dopadają nas najczęściej w okresie jesienno-zimowym, czyli w przeziębieniach i grypie, bo zarówno sok z owoców, jak i syrop z kwiatów działają rozgrzewająco, napotnie i moczopędnie, pomagając organizmowi w walce z chorobą i tym samym obniżając gorączkę.
Badane są też właściwości przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne czarnego bzu, być może byłby on przydatny w zapobieganiu i leczeniu grypy, ale póki co jest niewiele badań i publikacji na ten temat.
Owoce tego krzewu można również suszyć, a potem używać ich choćby do przygotowywania naparów albo herbat.
Trzeba pamiętać, że niedojrzałe, zielone owoce czarnego bzu zawierają m.in. sambunigrynę, glikozyd cyjanogenny, który rozkładany jest do toksycznego dla nas cyjanowodoru, co może prowadzić do zatruć, bólu brzucha, biegunek i wymiotów. Ale podczas gotowania albo suszenia substancja ta jest skutecznie unieszkodliwiana.
Zarówno kwiaty, jak i suszone owoce bzu czarnego można kupić w sklepach zielarskich. Na rynku są też preparaty zawierające ekstrakt z owoców tej rośliny. Jednak, gdy mamy takie możliwości, lepiej samemu przygotować tak cenne dla naszego zdrowia przetwory.

Joanna Bosakowska, dziennikarka, mieszka na wsi, uprawia ogród metodami naturalnymi. W ramach projektu "Gazety Wyborczej" Rakooporni pisze o zdrowym stylu życia
 
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij