Zdrowa dieta. Nie trzeba solić ziemniaków

– To, co wydaje nam się dziś mało słone, za kilka tygodni będzie już nam smakowało, gwarantuję. Organizm przyzwyczai się do tego, wystarczy tylko trochę samozaparcia z naszej strony – mówi dr hab. Joanna Suliburska

Rozmowa z dr hab. Joanną Suliburską*
Joanna Bosakowska: Sól, podobnie jak cukier, określa się mianem białej śmierci. Czy to nie przesada?
Joanna Suliburska: – Częściowo tak. Co prawda nadmierne spożycie soli w diecie jest zagrożeniem dla naszego zdrowia, sprzyja rozwojowi zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu, w tym chorób sercowo-naczyniowych i chorób nerek. Ale pamiętajmy, że sód, bo sól kuchenna to przecież chemicznie chlorek sodu, jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu.
Na co wpływa sód?
– Przede wszystkim ma wpływ na gospodarkę wodno-elektrolitową i równowagę kwasowo-zasadową organizmu, ale też jest ważnym elementem, jeśli chodzi o funkcjonowanie układu nerwowego i mięśniowego. Dlatego nie możemy zrezygnować całkowicie z produktów zawierających sód, w tym z soli kuchennej.
Ale powinniśmy jej zjadać znacznie mniej.
– Tak, bo rekomenduje się, by spożywać od 3 do 5 g soli dziennie, tymczasem zjadamy jej od 11 do 14 g. Tak więc znacznie przekraczamy zalecane normy spożycia, przez co silnie zaburzamy proporcje pomiędzy sodem a potasem, magnezem i wapniem, które także mają duży wpływ na gospodarkę wodno-elektrolitową. Zbyt duża podaż sodu, a mała potasu, hamuje wydalanie wody z organizmu, co prowadzi do zaburzeń pracy nerek, serca i naczyń krwionośnych, a w konsekwencji do nadciśnienia tętniczego.
Co zatem robić, żeby nie zaburzać tej równowagi?
– Trzeba znacznie ograniczyć spożycie produktów przetworzonych, które zawierają sól. Jeśli już musimy je kupować, to czytajmy etykiety i wybierajmy wyroby zawierające mniejszą ilość soli.
Najlepiej samemu przygotowywać potrawy.
– Oczywiście, i to ze świeżego mięsa i warzyw. Zamiast soli dodawajmy zioła i przyprawy tak, by uzyskać pożądany dla nas smak. Można też stosować sól niskosodową, która – jak sama nazwa wskazuje – zawiera mniej chlorku sodu, który zastąpiony jest chlorkiem potasu.
Niemniej jednak nie trzeba koniecznie szukać zamienników soli kuchennej. Moim zdaniem każdy z nas bez problemu może ograniczyć jej spożycie.
Czy na pewno? Uczniowie w szkolnych stołówkach nie chcą jeść niesolonych ziemniaków.
– To, co wydaje nam się dziś mało słone, za kilka tygodni będzie już nam smakowało, gwarantuję. Organizm przyzwyczai się do tego, wystarczy tylko trochę samozaparcia z naszej strony.
W Polsce sól kuchenna jest obowiązkowo jodowana. Jeśli będziemy spożywać mniej soli, to nie będziemy mieli problemów z niedoborem jodu?
– Powinniśmy zadbać o dobre źródła jodu w diecie, na przykład ryby morskie, jajka, produkty mleczne.
Pani używa soli w kuchni?
– Nie rezygnuję z niej całkowicie, ale staram się używać jej jak najmniej. Nie solę ziemniaków, nie solę wody, gotując makaron czy ryż. Do surówek, sałatek, mięsa stosuję różne przyprawy ziołowe...
I smakuje?
– Oczywiście! Podobnie, jak herbata czy kawa bez cukru, bo również staram się słodzić jak najmniej.
Rozmawiała Joanna Bosakowska
* Joanna Suliburska – jest doktorem habilitowanym nauk o zdrowiu i doktorem nauk farmaceutycznych. Pracuje w Katedrze Higieny Żywienia Człowieka Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Jej zainteresowania naukowe dotyczą przede wszystkim gospodarki mineralnej i chorób metabolicznych oraz interakcji leków z żywnością.
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij