Piersi jak malowane. O rekonstrukcji i tatuażach piersi

- Zanim moje piersi stały się piękne, były tylko fragmentem białej, cienkiej skóry - mówi szefowa federacji stowarzyszeń "Amazonki" w Polsce, która przeszła rekonstrukcję i tatuaż piersi.

- Chcę stworzyć wrażenie, że sutki są prawdziwe, rysuję nawet żyłki i włoski. Uważnie przyglądam się kobietom i dzięki temu wciąż doskonalę swój warsztat i coraz lepiej cieniuję kolory - opowiadała dziennikowi "The Sun" Karen Betts, która zamiast upiększać gwiazdy telewizji, tatuuje piersi i brwi kobiet po chemioterapii. Wielu brytyjskich chirurgów poleca ją swoim pacjentom: - Myślę, że moje zajęcie jest jak lukier na torcie, to lekarze robią operację, ale do mnie należy ostatni etap pracy. Zazwyczaj wkraczam w bardzo bolesnym dla kobiet momencie i często widzę łzy, jednak z drugiej strony to cudowne obserwować później, jak kobieta odzyskuje pewność siebie i staje się piękna.

Rysunek w odcieniach beżu, brązu i różu

Chodzi o tatuaż, który imituje otoczkę brodawki. Metoda doczekała się nawet medycznego określenia NAC (nipple-areola complex). Narysowanie brodawki to ostatni etap rekonstrukcji piersi po ich amputacji. Zamyka proces zarówno dla pacjentki, jak i dla chirurga. Dzięki niemu zrekonstruowana pierś zaczyna w pełni przypominać swoim wyglądem tę utraconą, co ma ogromne znaczenie dla psychiki i fizyczności kobiety.

Rekonstrukcja piersi to długa droga. Pierwszy krok - to wszczepienie implantu. Najczęściej wykonuje się to podczas zabiegu usunięcia piersi. Ale rekonstrukcje można wykonać też po latach. W miejsce usuniętej piersi chirurg umieszcza silikonowy worek, który stopniowo wypełnia się roztworem np. soli fizjologicznej. Powiększając go, rozciąga się znajdującą nad nim skórę i tkankę podskórną. Kiedy skóra została dostatecznie rozciągnięta, woreczek wyjmuje się i wszczepia w jego miejsce implant. Do odtworzenia małych biustów wykorzystuje się też komórki macierzyste pacjentki.

Kolejny krok to odtworzenie brodawki, a ostatni - odtworzenie otoczki brodawki, czyli mikropigmentacja. Rekonstrukcja otoczki brodawki to forma tatuażu, który często przybiera postać 3D. Polega to na stworzeniu na skórze rysunku, który sprawia, że pierś do złudzenia przypomina naturalną. Na początku linergistka - czyli osoba wykonująca trwały makijaż - rysuje na skórze klientki kredką lub flamastrem. Dobiera kształt i barwę odtwarzanej brodawki. Dopasowuje ją do drugiej piersi, a jeśli usunięte są obie piesi - do wyobrażeń pacjentki. Potem przystępuje do działania. Wprowadza do skóry barwnik i odtwarza obraz brodawki z detalami. Do tego celu używa się specjalnych, bezpiecznych barwników w kolorze ciała: odcieniach beżu, brązu i różu.

Taki tatuaż wymaga cierpliwości, i sporych umiejętności.

Czy na nowo będę czuć się dobrze?

W Poznaniu rekonstrukcje otoczki brodawki wykonują między innymi Sylwia Nawrot i Sylwia Dobrowolska z Micropigmentation Art & Science: - Naszą technikę nazwaliśmy AmazINK Areola. Ink to po prostu tusz. Nasza metoda jest rzeczywiście zadziwiająco bliska naturze - opowiada Sylwia Nawrot, która makijażem medycznym zajmuje się naukowo od 10 lat. Napisała o tym pracę doktorską: - Sylwię Dobrowolską poznałam na szkoleniu. Byłyśmy na tym szkoleniu tylko dwie. I obie chciałyśmy pomagać kobietom po raku - opowiada.

W Polsce wciąż niewielka liczba kobiet po usunięciu piersi poddaje się rekonstrukcyjnym operacjom plastycznym.

- Kiedy kobieta słyszy: "Ma pani raka piersi", dokonuje się w niej całkowita przemiana. Od tej pory staje się częścią świata chorych. Lekarze rozmawiają z nią o chorobie, metodach leczenia, statystykach i ryzyku. Nie mówią, jak będzie się czuć i wyglądać i jak ma sobie radzić w życiu: czy po usunięciu piersi kiedykolwiek będę wyglądać normalnie? Czy na nowo będę czuć się dobrze z samą sobą? Czy nadal będę pociągająca, czy będę sexy? - mówi dr Loren Eskenazi, chirurg plastyczny, współautorka albumu "Reconstructing Aphrodite" wydanego w Stanach Zjednoczonych w 2001 roku.

Jedną z pacjentek Sylwii Nawrot i Sylwii Dobrowolskiej jest Krystyna Wechmann, szefowa federacji stowarzyszeń "Amazonki" w Polsce. Tatuaż dziewczyny wykonały jej w ramach szkolenia, za symboliczną opłatę. Zabieg ten nie jest na razie refundowany niestety przez NFZ: - Zanim moja pierś stała się piękna, była tylko fragmentem białej, cienkiej skóry - mówi Krystyna, i dumnie pokazuje innym kobietom swój nowy biust. - To naprawdę dodało mi pewności siebie.

 
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij