JAK BEATLESI POMOGLI DOKONAĆ PRZEŁOMU W RADIOLOGII. Czyli jak badamy dziś piersi

Codziennie radiolodzy oceniają kilka tysięcy zdjęć. Czasem – gdy mają wątpliwości – proszą o pomoc innych radiologów. Częściej w pracy pomagają im jednak superkomputery

Tomografia komputerowa, czyli CT, została wynaleziona w laboratoriach badawczych firmy EMI – jednej z czterech największych wytwórni płytowych na świecie. Pod jej szyldem nagrywali między innymi Iron Maiden, Sex Pistols, no i oczywiście The Beatles.
Wiele osób uważa zresztą, że to właśnie zyski z płyt Beatlesów pozwoliły EMI na finansowanie badań nad tomografem. Czy tak było rzeczywiście? Nie wiadomo. W każdym razie w 1968 roku pracującemu dla EMI sir Godfreyowi Newboldowi Hounsfieldowi udało się skonstruować pierwszy sprawny tomograf diagnostyczny.
Nie byłoby to jednak możliwe bez dwójki innych naukowców. Stworzenie podstaw matematycznych działania tomografu jest bowiem zasługą Austriaka Johanna Radona i Polaka Stefana Kaczmarza.
Pierwszy medyczny tomograf zainstalowano w szpitalu w Wimbledonie w Wielkiej Brytanii. A pierwszego pacjenta zbadano nim w 1972 roku.
Na początku tomografy przeznaczone był wyłącznie do prześwietleń mózgu. Głowę pacjenta otaczała woda. Była ona potrzebna do ograniczenia ilości promieniowania docierającego do detektorów. Obróbka jednego zdjęcia zajmowała ok. 7 min (prototypowi zajmowało to 2,5 godz.). Uzyskany obraz miał rozdzielczość 80 na 8 pikseli i obejmował stały obszar 27 na 16 centymetrów. Dziś tomograf wszedł do powszechnego użytku. Szacuje się, że każdego roku tylko w samych Stanach Zjednoczonych wykonuje się prawie 80 mln skanów przy użyciu CT.
Nową techniką wprowadzoną na początku lat 90. jest badanie spiralne (helikalne) TK, które polega na diagnozowaniu ciała warstwa po warstwie. Lampa rentgenowska obraca się w sposób ciągły nad chorym. Jednocześnie pacjent w tym samym czasie przesuwa się powoli leżąc na specjalnym łóżku. Spiralna tomografia komputerowa daje możliwość tworzenia obrazów trójwymiarowych. Pozwala to na przestrzenną ocenę struktur naczyniowych, kości, i połączeń stawowych.

Rozmowa z Krzysztofem Koziełkiem*
Sylwia Sałwacka: Jedno badanie tomografii komputerowej płuca to 400 zdjęć, a czasem nawet półtora tysiąca! Od czego zależy ta liczba?
Krzysztof Koziełek : Od rodzaju przypadku – czy choroba jest zaawansowana, od rodzaju badania – czy jest ono pierwsze, czy kolejne, od wielkości płuca. Większe organy mają na przykład sportowcy wyczynowi, osoby wysokie, mężczyźni.
By nie popełnić błędu, radiolodzy oglądają te same zdjęcia po kilka razy z rzędu. Ile czasu to zajmuje?
– Zdjęcia ogląda się w zaciemnieniu, w pracowni na ekranach z antyrefleksem. Obejrzenie 400-500 zdjęć klatki piersiowej zajmuje średnio około 15-20 minut, choć bywa, że i godzinę. Czas zależy od liczby serii, czyli zestawów obrazów, ale też liczby zmian, które znajdujemy. Radiolodzy rozróżniają więcej odcieni szarości niż osoby bez przygotowania. Każde badanie ocenia się w tak zwanych „oknach”, czyli w skalach szarości, które pozwalają na ocenę tkanki płucnej, kości i śródpiersi. Inna skala szarości jest dla kości, inna dla płuc. Czasem obraz nie jest jednoznaczny, często porównujemy aktualne badanie z wykonanymi wcześniej. Często mamy wątpliwości, co do charakteru zmiany. Obejrzenie kilkudziesięciu badań tomografii,. bo tyle ocenia się miesięcznie to ocena 70-80 tysięcy obrazów.
Na radiologu spoczywa ogromna odpowiedzialność. Od jego diagnozy zależy dalsze leczenie, często życie chorego. Pacjent może dostać np. fałszywie ujemny wynik, który w rzeczywistości będzie wyrokiem śmierci
– To niestety nie wszystko. Bywa że chory odstaje fałszywie pozytywny wynik, czyli taki, który stawia podejrzenie choroby. Choć w rzeczywistości jej nie ma. To nieprzespane noce, łzy i ogromny stres naszych pacjentów. W przypadku badań w kierunku raka płuca większość opisywanych zmian nie jest groźna. Bardzo wiele zdrowych osób ma w płucach drobne guzki, które są zmianami pozapalnymi, lub wrodzonymi, drobnymi i nieistotnymi wadami naczyń. Ale nie od razu to wiemy. Konieczna jest obserwacja, czyli kolejne badanie za 3, 6 miesięcy.
Takie oczekiwanie to także presja, którą i my odczuwamy. Dlatego jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, prosimy o pomoc innych radiologów, i wspólnie oceniamy badanie. W pracy pomagają nam też stacje diagnostyczne, czyli super komputery. Szpital Kliniczny Przemienia Pańskiego posiada specjalne oprogramowanie, które pomaga w ocenie badań tomograficznych. Ostatnio z funduszy norweskich, w ramach „Wielkopolskiej Onkologii”, zakupiliśmy kolejną stację przeznaczoną do onkologii. Stacja posiada między innymi oprogramowanie, które znajduje podejrzane zmiany w miąższu płucnym i zamalowuje na czerwono.
Czy komputer jest w stanie wyręczyć radiologa?
– Niestety nie. System pokazuje mnóstwo zmian, głównie takie, które nie są groźne. Trochę jak w bajce Ezopa o chłopcu, który niepotrzebnie bił na alarm krzycząc „wilk, wilk!”, choć zagrożenia nie było. Komputer najczęściej myli podejrzane miejsca z naczyniami. Zazwyczaj jest to alarm fałszywy, bo np. są to dwa nietypowo skrzyżowane naczynia albo naczynia, które przebiegają z góry na dół. Radiolog musi sam odróżnić zmianę anatomiczną od patologicznej.
Czy to trochę nie usypia czujności lekarza? W sensie: „O kolejny fałszywy alarm, kolejna pomyłka”.
– Radiolog ma z pewnością więcej pracy, ale z drugiej strony maleje ryzyko, że coś mu umknie, czegoś nie wychwyci, czy zbagatelizuje. Oglądając obrazy, pracuję zawsze na dwóch ekranach. Na jednym zmiany wychwytuje komputer, na drugim – moje oko. Potem te dwa obrazy porównuję ze sobą. To podnosi wartość badania. Jednak to nie wszystko. Komputer zapisuje zaznaczone zmiany i jeśli chory będzie wymagał kontroli, w kolejnym badaniu system sam odnajdzie zmiany i porówna ich parametry. Podpowie lekarzowi, czy wielkość zmiany się zmieniała, czy nie. To znacznie upraszcza proces diagnostyczny i czyni naszą pracę bardziej efektywną.
Sylwia Sałwacka
*Lek. med. Krzysztof Koziełek, specjalista z zakresu radiologii. Pracuje w dziale diagnostyki obrazowej Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego. Prywatnie i zawodowo wielbiciel nowych technologii. W projekcie Wielkopolska Onkologia odpowiada za modernizację i rozbudowę Działu Diagnostyki Obrazowej.
Serwis na swoich stronach www wykorzystuje m.in. pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Jeśli kontynuujesz przeglądanie naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki, przyjmujemy, że wyrażasz zgodę na użycie tych plików. Jednak zawsze możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.
Zamknij